<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Liana sierota z Rottenburga> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="5">
<date=1952-05-18>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
W upalne majowe popoudnie wyszedem po urodzinowy upominek dla ony.
Noga za nog wlokem si od wystawy do wystawy, nie mogc si zdecydowa na wybr: to ma, tego nie lubi, na tym znowu ja si nie znam i prezent zamiast radoci moe wywoa niemiy zgrzyt, w uroczysty poranek urodzinowy.
Nagle olnia mnie myl: wiem  kupi psa.
 Owszem, jego prawo czowieka najwierniejszem przyjacielem by. Pies domu przypilnuje, suy i przez laskie skika. Czy gocie przyjd, czy na spacer z niem pan wyjdziesz, wszdzie za szczyt pan masz
Obejrzaem si zdziwiony, sowa powysze wygasza stojcy za mn z olbrzymim bukietem perskiego potrjnego bzu, przyjaciel mj, pan Teo Piecyk z Targwka.
Okazao si, e z radoci pomylaem gono i pan Teo myl moj zaaprobowa. Po chwili jednak zaspi si:
 Tylko, e pod ko wlizie i szczeka. No i wciec si moe. Czytaem w kurierze, e w Ameryce jeden pies 120 osb pogryz. Powciekali si potem wszyscy co do jednego Ju kot pewniejszy.  Wiadomo. I adne to cholera. Mordeczkie ma takie sympatyczne  wtrci si do rozmowy stojcy obok jaki znajomy pana Piecyka.  Tylko e oczy faszywe  zareplikowa pan Teo.  No i kty zanieczyszcza  zastanowi si znajomy.  Byo zdarzenie, e kot ksidza zagryz za to, e chrapa.  Trafiaj si dranie midzy kotamy. Odpada.
Strapieni poszlimy dalej; nastpna wystawa naleaa do ksigarni.
 Dla czowieka nerwowego najlepsza ksika  orzek mj przyjaciel.  Faktycznie ksika nie szczeka. Cichutkie, spokojne, ley sobie na stole i czeka a pan przyjdziesz zmczony po pracy i wemiesz j pan do rki.  O boem si wiecie wtenczas zapomina.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>